Z racji, że na studiach gonią, nie ma nic lepszego niż założenie konta na wykopie i zaangażowanie się w żywiołowe dyskusje między wykopowiczami. Zadziwiająca część z nich (a może już nas) lubi posiłkować się tymi słynnymi źródłami naukowymi, które niczym sędziowski młotek mają zamykać dyskusje i usta niedowiarkom. Niestety, jak to mawiają – może i argumenty są mało trafne, ale za to źródła są słabej jakości. Z tą ponurą perspektywą ciężko o motywacje do włączania się w długie dysputy co mniej aktywnym dyskutantom. A szkoda, bo przemyślenia bywają ciekawe, a giną w mroku karkołomnych argumentacji. Cześć użytkowników wydaje się robić to dość celowo, no ale myślę, że jest też duża grupa takich, którzy rzeczywiście rozmawiają aby się czegoś dowiedzieć. Z racji, że od kilku dni powinienem zgłębiać geomatyczne tajemnice aby nie wygłupić się na egzaminie, zamiast wertować książki przeglądałem wczoraj wieczorem wykop i zebrałem okrągłe 9 zasad, których przestrzeganie pomoże posłać rozmówcę na merytoryczną matę. Większość to oczywiście banały, ale nadal często nieobecne w pojedynkach szermierzy Rozumu. Kolejność losowa, jedziemy z koksem:

1. Szukaj źródła źródła.
Jak już znalazłeś jakiś artykuł na niewiarygodnealeprawdziwe.ru i ma on przypadkiem podane linki do publikacji w recenzowanych czasopismach, zadaj sobie trochę trudu, żeby do nich zajrzeć – częstą praktyką gówno-stronek jest interpretowanie źródeł po w̶y̶k̶o̶p̶o̶w̶e̶m̶u̶ swojemu, wyciągając odwrotne do autorów wnioski. Zresztą to samo tyczy się nie tylko stron ale też i prac – jeżeli masz możliwość dotarcia do źródła, którego użył autor, warto go „sprawdzić”.

2. Nie szukaj tabelek i obrazków, tylko wniosków.
Kolejną popularną praktyką jest przeszukiwanie całego tekstu w poszukiwaniu wszelkich danych liczbowych mających potwierdzić wyższość jednego nad drugim. Nie wiem czy to złośliwość losu, ale zadziwiająco często we wnioskach takich opracowań pojawiają się jakieś stwierdzenia o braku korelacji lub innym czynniku, który na jakieś wyniki wpłynął. Nie mówiąc już o tym, że zwykle na warsztat leci po prostu pierwsza tabelka z brzegu, która potwierdza tezę.

3. Korzystaj z wyszukiwarek naukowych.
I naucz się to robić w rozsądny sposób.

4. Szukaj prac, które są aktualne.
Ostatnio w dyskusji o genach i homoseksualizmie padł argument o tym, że nie znaleziono genu odpowiedzialnego za homoseksualizm (upraszczam, ale to nie sedno) i link do badania z 1999. Biorąc pod uwagę, że 38 lat wcześniej odkryto regułę kodu genetycznego, a w 1997 przeprowadzono pierwsze sekwencjonowanie genomu – badanie zrobione 2 lata później, mówiące, że czegoś nie znaleziono, to trochę mało reliable source. Wniosek nawet jak i słuszny (nie wnikam), to argument absolutnie kaleki, szczególnie, że ten temat był podejmowany wielokrotnie później.

5. Podawaj numerację stron w źródle.
A najlepiej zacytuj krótki fragment, w którym jest zawarte sedno twojego argumentu. Wrzucanie linka do 300 stronnicowej pracy z dopiskiem „masz i się doucz” można tylko skwitować „pora na CS-a”.

6. Znajdź drugie źródło.
A najlepiej poszukaj też takich, które mogą potwierdzić przeciwną tezę. Jak nie znajdziesz nawet błędu we własnej argumentacji to będziesz miał większe pole do popisu przy dalszej dyskusji, znając lepiej przeciwnika. Wiadomo, czasami się nie chce, ale też, szczególnie przy mniej rzetelnych źródłach, już na pierwszy rzut oka można znaleźć błędy albo podejrzane wnioski czy dane.

7. Skup się.
Czyli szukaj źródeł, które dotyczą meritum problemu. W popularnej wykopowej dyskusji o aborcji rzucanie linków do praktycznie słownikowych definicji człowieka sprowadza spór do jakiegoś semantycznego mambo-dżambo, zamiast porozmawiać czy to coś/ten ktoś, jakkolwiek nazwane, może być abortowane.

8. Linkuj do prac, które nie są za paywallem.
A jak już musisz to upewnij się, że są dostępne wnioski czy informacje, które cię interesują. Podawanie linka do strony z dostępem za jedyne 42.99$ za artykuł to jak nie podanie go wcale. Zresztą świadczy tez o tym, że go raczej nie przeczytałeś. PROTIP: Jeszcze mi się nie zdarzyło otrzymać odpowiedzi „sorry, nie podeślę” na prośbę do autora jakiejś pracy, żeby mi ją wysłał za darmo. Interesów wydawnictw raczej nie reprezentują i jak dodacie, że potrzebujecie jakiegoś fragmentu bo k̶t̶o̶ś̶ ̶w̶ ̶I̶n̶t̶e̶r̶n̶e̶c̶i̶e̶ ̶n̶i̶e̶ ̶m̶a̶ ̶r̶a̶c̶j̶i̶ robicie sprawko na laborki, to szansę na sukces wzrosną. Ewentualnie nie odpisują wcale, ale jak się nie spieszy, to warto spróbować.

9. Dodatkowa bardziej moja: W miarę możliwości linkuj do polskich źródeł.
Szczególnie jeśli widzisz, że rozmawiasz z kimś, kto może angielskiego nie znać. O innych językach nawet nie wspominam, bo wtedy oczywistym jest, że wypada ważny fragment przetłumaczyć, chociaż takich na wykopie nie widuję.

Rzucam tagami, które często ze źródeł naukowych korzystają:

#religia #ateizm – przyznam, że większość moich obserwacji pochodzi z tych tagów

#filozofia #biologia #socjologia #nauka #ciekawostki, może mimo wszystko #gruparatowaniapoziomu

Jak za dużo to przepraszam i proszę mnie na czarno, a jeśli czegoś istotnego brakuje, to zapraszam do dyskusji. Nie posiłkowałem się żadnym poradnikami, więc na pewno można to jakoś rozwinąć. To wszystko, fajnie było i mam nadzieję, że ktoś skorzysta.